
\
No i cóż mamy najbardziej bezproduktywny dzień tygodnia, mamy środę. W związku z tym otwieram nowy cykl, o nazwie zawartej w tytule. Liczę na Wasze odpowiedzi. Swoją drogą zawsze chciałem pracować w radiu, chciałem mieć audycję, w której oczekuję od słuchaczy zaangażowania. Trudno nie ma radia, jest blog.
Dzisiaj coś z serii "czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie". Pewnego razu chłopak udał się na zabawę, poznał dziewczynę i jak wiemy po alkoholu puszczają hamulce... Pojawiły się nadzieje i problem. I jak tu powiedzieć teraz dziewczynie, że się ją tylko lubi, że nie chce się z nią wiązać? Aczkolwiek zrobić to tak żeby nie zabolało i móc się z nią przyjaźnić dalej? czy da się to tak powiedzieć w ogóle? Czy w ogóle istnieje damsko-męska przyjaźń? Poruszyłem ten temat bo myślę że jest uniwersalny, wiele nas spotkało coś podobnego. Liczę na konstruktywne odpowiedzi.
Pozdrawiam

Pierwszaa! ;D
OdpowiedzUsuńA tak serio, to ja bym raczej poruszyła temat 'znasz kogoś miliard lat i bardzo Ci się podoba zarówno fizycznie jak i osobowościowo, jak mu to powiedzieć, albo się dowiedzieć co na ten temat myśli, żeby się między wami nie zmieniło na gorsze, ew. na lepsze i żeby potem nie było do dupy i nie stracić przyjaciela' i każdy wie kogo mam tu na myśli, ale od miliarda lat nie wiem co z tym zrobić. jakieś propozycje? (sorry za zmianę tematu, ale bądź że życiowy Gałku i prowadźmy dyskusję o sytuacjach rzeczywiście zaistniałych a nie takie tam gdybanie ;D )
ale to jest Kochana zaistniała sytuacja ;)
OdpowiedzUsuńkto kurde?! ;D
OdpowiedzUsuńja... żart... To jest kompletnie nieważne kto...
OdpowiedzUsuńno cóż. ej czemu ktoś inny czegoś nie wniesie do rozmowy? oO
OdpowiedzUsuńBo Ty jeszcze nic nie wniosłaś :D
OdpowiedzUsuńPrawdopodobnie dziewczyna poczuła się wykorzystana/upokorzona/cośtam i tak zakończy się ta znajomość. Niestety facet który narobił jej nadziei musi się liczyć z odpowiedzialnością. Albo rybka albo...nic.
Jednak dziewczyna może być na tyle wspaniałomyślna i wyrozumiała (haha), że przyjmie gadkę 'tylko Cię lubię, byłem pijany'. Gratuluję jej serdecznie. Jeśli facet twierdzi, że chce się z nią DALEJ przyjaźnić, to prawdopodobnie wie czego może się po niej spodziewać.
Na przyszłość nie polecam szukania sobie 'laski na disco', żeby mieć co robić w klubowym kącie.
Tak właśnie wygląda przyjaźń między facetem a kobietą.
Jestem potworem?
Dzieki Twojej wypowiedzi Tabakova wiem o co kaman. Nie komentuję, bo moim zdaniem ten pan nie zachowuje się fajnie na imprezach klubowych, a nie chcę tu nikogo obrażać. Co rady Tabakovej to całkowicie się zgadzam, nie da się tego tak prosto rozwiązać i raczej straci koleżankę - najpierw myśleć potem robić - ja się nie zastosowałam miliard razy i za każdym dostałam po dupie ^
OdpowiedzUsuńOj, tematy damsko-męskie :) Temat rzeka. A Pan red. Oko na faszystę zalatuje: "w której oczekuję od słuchaczy zaangażowania." I basta! Chciałoby się dodać.
OdpowiedzUsuńSądzę, że jeśli laska sądzi (laski sądzą?), że na hedonistycznej zabawie niskich lotów, pozna guy'a życia, to... viel spass! Tylko nie rycz potem. Powiedziałbym raczej takiej dziewce: sapias, vina liques.
Szukanie miłości (vel.przyjaźni) w zadymionym zgiełku, 10000 watt nagłośnienia, zalanego dwoma promilami taniego alkoholu, to jak próba zrobienia z kibla, doniczki na pałkę wodną.
Przyjaźń damsko-męska według Tomka K.:
OdpowiedzUsuńhttp://kominek.blox.pl/2007/03/PRZYJAZN-DAMSKO-MESKA.html
Na ten temat nie bd się rozpisywała, tekst Kominka w sumie tu wystarczy- uważam, że w tym co pisze jest sporo prawdy.
A wracając do tak zwanego 'robienia nadziei', no ludzie, to, że ktoś jest dla kogoś miły, z kimś rozmawia, uśmiecha się, czy nawet przytula, nie musi być zaraz interpretowane jako wyznanie miłości, czy deklaracji typu 'chce mieć z tobą dzieci'. Niektórzy nie potrafią rozgraniczyć normalnego, bez poddekstowego okazywania sympatii od, nazwijmy to roboczo podrywania.
A już jeśli ktoś sobie ewidentnie popił to, już w ogóle...Włączył się tryb 'I love all' a, że ktoś się napatoczył, swoją drogą szkoda takiej osoby, i uznał, że coś z tego będzie a finalnie okazuję się, że no niestety, kolega/koleżanka sobie popił/a, miał/a 'lekkie' zaburzenia percepcji, nagadał/a(albo i nie tylko), narobił/a nadziei- osobiście nie lubię tego zwrotu- jest takie jakieś przerysowane, i zostawił ją/ jego- bo to różnie bywa, często nawet nie pamiętając co się w ogóle działo, lub mając jedynie mglisty obraz sytuacji, albo pamięta i jest mu głupio i nie wie co w takiej sytuacji zrobić- mówić? Nie mówić, że nic z tego? Teoretycznie wypadałoby przedstawić sprawę jasno, ale łatwo się mówi, trudniej zrobić. A już w ogóle wesoło się robi jeśli obie strony były gumowe.
Gorzej jest jeśli takowa ofiara podpitego casanovy jest przyssawką, i aż się prosi żeby w tym momencie zacytować Tomka K.:
"Przyssawki to ludzie, którzy nie potrafią odejść, gdy ich porzucamy. Proszą o drugą szansę, molestują telefonami, wykorzystują naszych znajomych, by wpłynęli na nas. Przyssawek nie interesuje nasze dobro, bo według nich - oni są naszym dobrem, a my po prostu nieszczęśliwie jeszcze tego nie rozumiemy.
(...)małą wartość przedstawia ktoś, kto został rzucony i nie przeszedł od razu do 5 etapu*. Tak, tylko 5 etap jest dopuszczalny. Wszystkie pozostałe są dla słabych, głupich i rudych. Nie ma nic głupszego i upodlającego niż walka o czyjąś miłość".
(*zaprzeczenie, gniew, negocjacje, depresja, akceptacja).
I owszem nie ma. Nie można nikogo zmuszać żeby nas pokochał, nie mamy do tego prawa, nie możemy jojczeć i prosić się o zainteresowanie, miłość, przyjaźń, nie można uparcie, na siłę stwarzać jakiś sztucznych tworów nie mających racji bytu. Tu nie pomogą komplementy, prezenty, telefony. Jeśli nam na kimś zależy powinna nam wystarczyć sama jego/ jej obecność bez tej całej otoczki, najważniejsi są ludzie, i nawet siedząc na trawie w parku przy pomarańczowym tymbarku będzie im ze sobą dobrze.
Nic na siłę. Tyle.
Co nie zmienia faktu, że baby są głupie i nie wiele im trzeba żeby wzdychać po nocach i przechodzić rozmemłanie emocjonalne.
OdpowiedzUsuńA swoją drogą, faceci nie są wcale lepsi...;P
Ale po co utrudniać sobie i tak skomplikowane życie i łudzić się, że może a nóż się uda? Najwidoczniej się nie uda, finito- nie ma co się bawić w nieodwzajemnione miłości.
Trzeba to jakoś przeboleć, przepłakać, przepić- czy co kto tam lubi, albo i nawet przejść te 5 etapów dla rudych, słabych i głupich, a co!