wtorek, 16 marca 2010

Cierpliwości Panowie...

Po szybkiej rozmowie z pewną dorosłą od niedawna Kobietą znalazłem kolejny temat który, mam nadzieję rozbudzi Wasze schłodzone ostatnio umysły i spowoduje, że dyskusja będzie zacięta. Nie przynieście mi wstydu.

Seks, orgazm, anal, oral, sado, maso, skat, ech!, ach!, och!... Codziennie jesteśmy atakowani przez setki tego rodzaju sformułowań. Na każdej stronie różne firmy reklamują się za pomocą pięknych pań z przerobionym za pewne w Photoshopie biustem, wszechogarniający nas seks, we wszystkich środkach masowego przekazu. W naszym wieku (przyjmijmy że bloga czytają ludzie 15+) tak bardzo nam to już nie przeszkadza, choć za pewne pobudza wyobraźnię niejednego z nas.
Jednak to co my oglądamy, oglądają również młodsi, kilka lat wcześniej trend nagości dopiero się rodził, aczkolwiek dotknął również mnie i Ciebie.
Przez wszechseks zostały zaburzone hierarchie wartości wielu młodych. Na tyle bardzo, że jeden ze szwajcarskich producentów prezerwatyw zaczął sprzedawać swoje produkty w rozmiarze xxs. Przejdźmy jednak do rzeczy. Dzięki wspomnianemu wszechseksowi, dziewictwo i bronienie cnoty, jak Częstochowy stały się w dzisiejszych czasach obciachem i powodem do wstydu. Większość młodych ludzi wchodzących w dorosłość nie wyobraża sobie życia bez seksu, znaczna część nas odrzuca „starodawne” ideały i oddaje wszystko co ma najlepsze już przed osiągnięciem „osiemnastki”. Seks stał się czymś masowym i ogólnodostępnym. W takim razie potrzeba sobie postawić pytanie DLACZEGO? Dlaczego seks, czy erotyzm stał się kulturą masową, obiektem kultu, czymś, co jest ogólnodostępne dla każdego i o każdej porze. W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie udałem się do mojej pamięci i przypomniał mi się dosyć stary, ale jednak na czasie kawał: Skrępowani rodzice mówią do pociechy: Może porozmawialibyśmy o seksie?? Dziecko wzdycha i mówi: No dobrze, a czego konkretnie chcielibyście się dowiedzieć? I myślę, że ten dowcip zaczyna odzwierciedlać to do czego dochodzi. Wszechobecna internetowa pseudo-edukacja seksualna zaczyna doprowadzać młodych ludzi do zachowań patologicznych, jakimi jest seks w bardzo młodym wieku i coraz szybsza utrata „wianka”.
Ale, czy aby na pewno obrona cnoty jest powodem do wstydu? Może jednak osoby, które żyją w cnocie i w pewnym sensie propagują taki styl życia, nie powinny być dumne? W końcu jest ich coraz mniej. Aczkolwiek, wszystko oczywiście opiera się o płeć osobnika. W środowisku dziewczyn, później kobiet, utrzymywanie białego żywota (oczywiście do pewnego momentu) jest powodem do szacunku. Zawsze jak myślę o takich przykładach, przypomina mi się historia, z filmu: „American Pie, Naga Mila”... Historia chłopaka wchodzącego w dorosłość, obiektu drwin kolegów ze względu na brak doświadczenia w seksualnej materii, który już od dwóch lat jest z piękną dziewczyną, ale cóż, mimo jego „próśb” luba nie chce go dopuścić. Gdy wyjeżdża na doroczny bieg golasów dostaje pozwolenie na wszystko... A koleżanki jego dziewczyny śrubują jej koniec związku... Jednak gdy ma dojść do zbliżenia Erica z nowo poznaną dziewczyną, chłopak ucieka i na białym koniu przyjeżdża do swojej ukochanej, która przed chwilą również zrezygnowała z podobnej propozycji. Podobno seks był wspaniały. Jak widać u mężczyzn sprawa cnoty ma się troszkę inaczej... Bycie prawiczkiem budzi pośród innych przedstawicieli kpiny i zdziwienie, gdyż mężczyznom wydaje się to prostsze, łatwiejsze i oczywiście, z reguły mniej bolesne.
Grzebiąc po forach internetowych w poszukiwaniu nurtujących mnie pytań znalazłem informację że dziewictwo dziewczyna powinna stracić w wieku 16 (najpóźniej)... I poległem na biurku ze śmiechu, nasunęła mi się tylko jedna myśl, że dziewictwo nie jest jakąś głupotą, która sprawia, że jesteśmy kimś gorszym i musimy ją zwalczyć jak najszybciej, że warto troszkę poczekać, bo do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć.

Podsumowując, uważam, że na wszystko w życiu jest, czas (Boże co ja mówię?!) Przepraszam, moja męska natura. Jednak są rzeczy, jak już wyżej napisałem do których nie wystarczy dorosnąć fizycznie, przede wszystkim głowa musi być na miejscu, a reszta sama przyjdzie. Jeszcze zwrócę się do męskiej części czytającej moje wypociny, już niejednokrotnie rozpalonej do czerwoności, czekajcie, a będzie Wam dane ;P.